
Wielu chciałoby uciec z tego płonącego domu, a ja celowo do niego wracam. Po raz trzeci w tym roku. Hawana trawi samą siebie, a w obiektywie ten ogień wygląda jak najpiękniejszy zachód słońca. Czekam z uwagą, co powstanie z tych popiołów. Hawana, lipiec 2026.






