Nie wiem jak przeżyłem tą noc, na pewno nie na trzeźwo. Tak czy siak odór jaki bił z mieszkania świętej pamięci Państwa T. długo nie pozwalał wywołać zdjęć. Ale oto są po tygodniu oczekiwania w chłodni – Gliwickie Umarlaki jak żywe ;) Błeeeeeeee!!!